Zbawienne działanie ziół
Człowiek coraz częściej bywa świadomy, iż świat roślin oferuje mu w razie potrzeby bogactwo uzdrawiających substancji. Cokolwiek spowodowało powrót do sprawdzonych, skutecznych i leczących na różnych poziomach metod z użyciem ziół – jest wielką nadzieją dla człowieka jako gatunku. Na życie zgodne z naturalnym rytmem środowiska, w którym powstał z godnym wykorzystaniem wszystkich jego dóbr. Zioła towarzyszą człowiekowi od początku jego istnienia. Są to rośliny, które służą do celów leczniczych i przyprawowych – w ujęciu ogólnym. Nigdy o nich nie zapomnieliśmy korzystając z domowych apteczek, w których panował i panuje niezastąpiony rumianek i mięta. Dziurawiec i szałwia, kora dębu i kminek, nagietek i żeń – szeń to podstawowe zioła w medycynie. Wraz z trendem zdrowego odżywiania wróciło – oregano – hodowane dawniej w wiejskich ogródkach przydomowych szlachty i znane jako pospolita lebiodka. Rozmaryn ma nawet wzmiankę w znanej piosence. Tymianek dodajemy teraz do marynowania mięs i gotowania aromatycznych zup. Zioła służą do przygotowania potraw bez użycia soli. Bazylia jest niezastąpiona do potraw z pomidorami… Coraz częściej spoglądamy z ciekawością na pokrzywę i perz spotykane po prostu przy drodze, na działce; plewione jako chwasty, a pełne sił biologicznych, których hodowane warzywa nigdy nie posiądą. Przypominają nam historycy jak to w starożytnym Rzymie za wycięcie czarnego bzu groziła kara ze względu na bezmyślne traktowanie dobrodziejstwa natury posiadającego liczne zastosowania w ziołolecznictwie. Młodożeńcom stawiano na stole weselnej biesiady gałązki głogu jako gwarancję zdrowia i zapowiedź wszelkiego powodzenia. Z radością rwiemy wiosną liście krwawnika, wiedząc, że podane zostaną do twarożku i przy tym dokonany zostaje naturalny dla człowieka rytuał polowania i zbieractwa. Wypełniamy tym działaniem w pewnym stopniu nasze życiowe posłannictwo –„…Idźcie i czyńcie sobie Ziemię poddaną…” Możemy wyliczać i mnożyć przykłady gdzie ziołolecznictwo weszło w skład naszego zdrowego stylu życia człowieka i stało elementem powrotu do natury. Witajmy zatem normalność! Dawniej matka kąpiąca swoje dziecka w macierzance była świadoma efektów tego działania – pociecha zasypiała pachnąca, spokojna po łagodnej, codziennej inhalacji , zaróżowiona od lekkiej dezynfekcji skóry – matka nie wiedziała, że uprawia ziołolecznictwo. Zioła w medycynie miały wiele lat formalnej przerwy w zalecanym stosowaniu, gdzie mówiło się o koniecznych przerwach w ich używaniu oraz słabym, lub tylko tonizującym wpływie na organizm w porównaniu do typowych farmaceutyków uzyskiwanych syntetycznie. Miało to swoje przełożenie w polityce firm farmaceutycznych dbających o wpływy. Dowodzono większej skuteczności działania farmaceutyków w porównaniu do produktów z Bożej apteki – wymagających dużej dyscypliny w stosowaniu i cierpliwości w oczekiwaniu na efekty działania. Teraz ten nieciekawy – ze względu na skutki uboczne kierunek – ulega zmianie przez cały czas.
Ziołolecznictwo to dział medycyny oraz farmakologii zajmujący się wytwarzaniem leków z ziół, które wykorzystywane są często w medycynie. To powrót do korzeni czyli do czasów gdy wokoło było dużo ziół a ludzie właśnie wpadli na pomysł ich wykorzystywania do leczenia różnorakich chorób. Nie były dawniej modne wizyty u lekarzy różnych profesji bo ich po prostu nie było. We wsiach był kowal, który leczył zwierzęta jak wyrywał ludziom zęby. Właśnie ziołami, poznawaniem ich nieocenionych walorów zajmowali się ludzie. Były profesje zielarek, które to zbierały, suszyły i przygotowywały z ziół mikstury na różnego rodzaju dolegliwości.